Socjalizacja? Czas przestać tak to nazywać
Wyobraź sobie, że codziennie, wychodząc z domu, jesteś zaczepiany przez obcych. Każdy chce z tobą porozmawiać, dotknąć cię, dać ci coś do zjedzenia. Nikt nie robi tego ze złych intencji — wręcz przeciwnie, wszyscy są mili. A jednak po jakimś czasie przestajesz czuć się swobodnie.
A jednak właśnie w taki sposób bardzo często wprowadzamy szczenięta w świat.
„Socjalizacja” w praktyce
Kiedy pojawia się nowy pies, słyszymy jedno: „musisz go socjalizować”. W praktyce oznacza to zabieranie go wszędzie i pozwalanie na kontakt z każdym człowiekiem i każdym psem. Obcy karmią, głaszczą, mówią ciepłe słowa. Intencja jest dobra: chcemy, żeby pies nie bał się świata, a skoro spotyka go w nim coś przyjemnego, to przecież nie powinien się bać.
Problem w tym, że takie niekontrolowane kontakty nie uczą psa życia w społeczeństwie, a wręcz mogą wywoływać strach, niepewność lub nadmierną ekscytację w obliczu obcych ludzi i psów.
Neutralność jako kluczowa umiejętność
Z perspektywy psa nasz świat jest gęsty od bodźców. Ludzie, psy, dźwięki, zapachy, ruch. Aby się w nim odnaleźć, pies nie potrzebuje nauczyć się wchodzenia w relacje z każdym elementem otoczenia. Potrzebuje nauczyć się większość z nich ignorować. To właśnie ta umiejętność decyduje o tym, czy pies będzie spokojny i pewny siebie w codziennym życiu.
I tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt: to, co nazywamy socjalizacją, w rzeczywistości polega na uczeniu psa neutralności. Mijania ludzi bez reakcji. Przechodzenia obok psów bez potrzeby kontaktu. Zachowywania spokoju tam, gdzie nic nie wymaga jego zaangażowania.

Prawdziwa nauka umiejętności społecznych
Socjalizacja w dosłownym znaczeniu tego słowa wygląda zupełnie inaczej. Umiejętności społeczne rozwija się w bezpiecznych warunkach, w kontakcie z zaufanymi osobami i psami, na warunkach psa. Tak samo jak ludzie nie uczą się nawiązywania prawidłowych relacji, będąc zaczepianymi na ulicy, tak psy nie uczą się kompetencji społecznych przez przypadkowe interakcje z obcymi.
Mimo to robimy dokładnie odwrotnie. Pozwalamy, by szczeniaki były w centrum uwagi. Zachęcamy obcych do kontaktu, prosimy o smakołyki, nagradzamy reakcje na ludzi i psy. W ten sposób uczymy psa, że świat zewnętrzny jest dla niego źródłem emocji, jedzenia i ekscytacji.
Własne potrzeby vs dobro psa
Często nie robimy tego dla dobra psa, lecz dla własnej potrzeby — bo lubimy psy, bo kontakt z nimi sprawia nam przyjemność, bo chcemy „miłego momentu”. Tylko że każdy taki moment kształtuje konkretne zachowania, które później mogą stać się problemem.
W naszej szkole Psinosek często spotykamy się z wyobrażeniem, że „psie przedszkole” polega głównie na zabawie z innymi szczeniakami. Tymczasem prawdziwe kontakty społeczne wymagają kontrolowanych sytuacji i zaufanych partnerów — to one naprawdę uczą psa właściwych zachowań, a nie interakcje z przypadkowymi osobami czy psami.

Psy w przestrzeni publicznej
W wielu miejscach na świecie wygląda to inaczej. Psy są elementem przestrzeni publicznej, ale nie jej atrakcją. Nikt się nie zatrzymuje, nie woła, nie karmi. Tak jak nie ingerujemy w wychowanie cudzych dzieci, tak nie ingerujemy w cudze psy. Dzięki temu uczą się one czegoś niezwykle cennego: że obecność innych nie wymaga reakcji.
To podejście wymaga odpowiedzialności z obu stron.
Osoby, które spotykają psy na ulicy, mogą zrobić dla nich bardzo dużo, robiąc… bardzo niewiele lub po prostu je ignorując. Zamiast próbować nawiązać kontakt, wystarczy przejść obok. Zamiast skupiać na psie uwagę — zostawić go w spokoju. To paradoksalne, ale właśnie brak interakcji uczy psa funkcjonowania w społeczeństwie.
Rola opiekuna
Równie ważna jest rola opiekuna. Jeśli uczymy psa, że obcy są źródłem jedzenia, dotyku i emocji, nie powinniśmy dziwić się, że później się na nich fiksuje. Tymczasem to opiekun powinien być centrum tych zasobów. Spokój, nagroda i bezpieczeństwo powinny pochodzić od niego, i to on powinien być dla psa kimś najważniejszym.
Prawdziwe kontakty społeczne są potrzebne — ale w odpowiednim czasie i miejscu. Z zaufanymi ludźmi i psami, w sytuacjach, które pozwalają psu uczyć się komunikacji, a nie jedynie ekscytacji. To tam rozwijają się kompetencje społeczne, a nie na chodniku między jednym a drugim przechodniem.
Podsumowanie
Dlatego być może najwyższy czas przestać mówić o „socjalizacji”, a zacząć mówić o kształtowaniu w psie spokoju i pewności w kontaktach z otoczeniem. O nauczeniu go radzenia sobie w codziennym życiu w sposób spokojny, pewny siebie i neutralny wobec bodźców z otoczenia.
Dzięki temu pies potrafi funkcjonować w przestrzeni publicznej bez nadmiernej ekscytacji. Rozumie, że obcy są w tej przestrzeni wprawdzie obecni, ale nie są dla niego istotni, a spokojne ich zignorowanie jest zazwyczaj najlepszym rozwiązaniem. Relacje natomiast rozwija stopniowo, z zaufanymi psami i ludźmi, których zna i akceptuje.











